Spakowani? Zaraz wypływamy [FELIETON]

23
636
fot. pixabay

Po okresie przejściowym jakim była kampania i wybory, mogę z pewną dozą przekonania stwierdzić, że chyba powoli wracam do formy. Nie tej literackiej. Tej nigdy nie miałem. Formą w tym aspekcie jest moje postrzeganie świata i płynące wraz z nim niezadowolenie. Sam się sobie dziwiłem, że tak „bezboleśnie” przebrnąłem wyżej wymieniony okres, ale na szczęście wszystko powoli wraca do normy. I do formy.

Czyli, że wiele rzeczy mi się przestaje podobać. Co za tym idzie, wiele rzeczy zaczyna wzbudzać moją irytację.

Motywem przewodnim w tej orkiestrze frustracji jest wszędobylskie obrażanie się. Nie cofnę kijem Bzury, ale niezadowolenie wyrazić mogę, co też czynię.

Jak demokracja długa i szeroka tak nieśmiertelnym argumentem działającym w obie strony jest wyborcza frekwencja i procent oddanych głosów. Jeśli się komuś chce, może poszukać w moich starych felietonach na tej stronie, bo ja to przewidziałem. Przewidziałem to, że, pomimo wyboru nowej władzy, padnie argument, jakże przekonujący, że „tylko procent zagłosował nie całe społeczeństwo!”. I w tym samym felietonie pisałem, że grając w grę, musimy uszanować jej zasady. Paweł Kulesza grę wygrał, a niezadowoleni mogą tylko złośliwie tupać nogami. Nazwałbym to małostkowością, ale nie nazwę.

Ale dobra, niech stracę. Skupmy się na faktach. W pierwszej turze Kulesza otrzymał 1578 głosów, a Kilar-Błaszczyk 2243 głosy. Druga tura: Kulesza głosów 2554, Kilar-Błaszczyk 2317.

Nawet taki matematyczny łoś jak ja zauważy, że Kulesza swój wynik o wiele bardziej poprawił niż Kilar-Błaszczyk. Jeżeli więc zakładamy, że 2554 głosów Kuleszy jest miernym wynikiem, to 2555 teoretycznych głosów dla pani Kilar-Błaszczyk już by nie było?

Stało się. Czy to się komuś podoba czy nie, pora ruszyć dalej.

Zastanawiam się, jaka będzie ta inauguracyjna sesja. Według docierających do mnie informacji ma ona mieć miejsce w tę środę o godzinie 10:00, ale nie bierzcie tego za pewnik.

Sama sesja mnie ciekawi, a to za sprawą tego, że ubiegłotygodniowa, ostatnia sesja tej kadencji, w mojej ocenie była… smutna. Gorzka rzekłbym. Absolutnie nie oczekiwałem fajerwerków, tylko sami sobie porównajcie jaka była pierwsza sesja, a jaka ostatnia.

Ciekawe ile osób przyjdzie na ślubowanie i ciekawe ile osób będzie rzeczywiście dobrze życzyło. I ciekawe ile osób za pięć lat będzie, podczas ostatniej sesji. Z perspektywy patrząc jest to jeden z kluczowych elementów do oceny kadencji.

Na razie ten statek szykuje się do wypłynięcia, a już wiemy, że kapitan i załoga nie wszystkim się podoba, bo na pewno uderzą w drzewo. Na morzu.

Czy nastawienie byłoby inne, gdyby wybrano innego kapitana i załogę? Śmiem wątpić, takie realia.

Tylko naprawdę się nie dziwmy, że kiedyś statek zwany Łęczycą naprawdę w to drzewo na morzu walnie, skoro ulubioną czynnością jest rzucanie kłód.

Kucharz

23 KOMENTARZE

  1. Ja słyszałem, ze kierownicy dostali po 3 tysiące, pracownicy po 2 tysiące i to wszyscy.Jeszcze dostali po 500 zł podwyżki.To samo z pracownikami jednostek podległych i prezesami spółek.

    • Dostali tylko wybrani, ulubieńcy Pani Moniki. Osoby, które robiły jej kampanię. Nieważne jak kto zaczyna, ważne jak kto kończy…Niesmak po Pani pozostanie… Żenada

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here