Lepiej znajdźcie sobie kryjówkę [FELIETON]

10
395
fot. pixabay

Język polski jest fajny i cieszę się, że właśnie tym językiem się posługuję. Czasem jednak, w wyniku zaćmienia umysłu, brakuje mi odpowiednich określeń i jak na złość przychodzą mi do głowy określenia z innych języków, a w tym przypadku języka angielskiego. Choć wściekam się na wtrącanie anglicyzmów do naszej mowy i staram się tego unikać jak ognia, teraz z tego skorzystam.

Tytułowa kryjówka w języku polskim kojarzy się raczej z czymś pejoratywnym. Najczęściej to jakiś łobuz musi poszukać kryjówki, bo porządny człowiek nie ma się czego obawiać. Może słowo „azyl” byłoby odpowiedniejsze? Wracając do tej naszej kryjówki, w języku angielskim brzmi to przystępniej, bo kryjówka to inaczej „safe house”, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy „bezpieczny dom”.

Tak czy inaczej, drodzy kandydaci i kandydatki – znajdźcie sobie bezpieczny dom i z niego nie wychodźcie aż do 21 października.

Zdruzgotany i załamany jestem tym jak kultura współżycia społecznego poszła się chędożyć. Z racji tego, że wchodzimy w dość intensywny okres kampanijny, niektórym nie tylko puściły moralne hamulce, ale i doszło chyba do przegrzania przewodów we łbach. Napisałbym, że w głowach, ale głowy mają mądrzy ludzie. Głupi, niestety, mają łby i przeciąg między uszami.

W ostatnim czasie trochę tych wydarzeń było, a pewnie do wyborów jeszcze będzie. Były i Barwy Jesieni, było 45-lecie klubu HDK „Strażak”, był Festyn Gier Podwórkowych, był turniej w siatkówkę na SP4 i jeszcze pewnie jakieś wydarzenia, o których zapomniałem wspomnieć. Moje podsumowanie jest takie, że cieszę się z tego, że te wydarzenia mają miejsce, bo korzystają na nich wszyscy. Odwiecznym argumentem jest, że w naszym mieście nic się nie dzieje, a kiedy zaczyna coś się dziać, główny – i na tej stronie chyba niezniszczalny – zarzut to lanserstwo. Niezwykle bzdurny zarzut moim zdaniem, no ale i tak się go nie zwalczy.

Bo bycie gdziekolwiek i robienie czegokolwiek jest lanserstwem w mniemaniu najwidoczniej tych, co nigdzie nie byli i czegokolwiek nie robili.

I ja tym wszystkim ludziom, czyli kandydatom i kandydatkom po prostu współczuję.

Nie wiem, ale mogę się jedynie domyślać jakie przesłanki kierowały o podjęciu decyzji o kandydaturze. Podejrzewam jedynie, że są osoby, które chcą mieć wpływ na podejmowane decyzje dążące do zmian w ich okręgu lub mieście. Podejrzewam również, że przy podjęciu takiej decyzji niektórzy mieli wątpliwości, bo bali się tego, co właśnie teraz się dzieje.

Kandydatura równa się wystawieniu na ostrzał przez anonimowych, zawistnych ludzi, którzy w obrażeniu kogoś widzą jedyny sens na poprawę swojego, najwidoczniej, smutnego życia. Przykre to.

Naprawdę nie dziwmy się potem, że nasz świat polityki lokalnej wygląda jak wygląda, skoro skutecznie sami odstraszamy ludzi od podjęcia, moim zdaniem, dość trudnej decyzji. Nie dziwmy się, że panuje marazm i zniechęcenie, skoro w większości co nas spotka to anonimowa krytyka.

Z tą kryjówką oczywiście wyolbrzymiłem. Ucieszyłbym się, gdyby nasi kandydaci i kandydatki wszelkie żenujące przytyki zostawili za sobą. Wiem, że może to być trudne, bo słowa bolą. A bolą dlatego, że za nimi stoi jakiś człowiek, który swoje brudne myśli w je zamienia.

Jestem za wolnością słowa. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem paplaniny i chamstwa.

Kucharz

10 KOMENTARZE

  1. Rodacy! Jeżeli chcecie naprawdę dobrej zmiany i Polski wolnej od gebelsowskiej propagandy, ciemnogrodu, oszołomstwa, zakłamania, nepotyzmu, kolesiostwa, misiewiczów, nagród wypłacanych pod stołem, rządowego bizancjum, szybujących kosztów utrzymania ,arogancji władzy, szemranych fundacji, ułaskawiania kolesi, badziewnych pomników, zmuszania kobiet do rodzenia martwych i zdeformowanych płodów , to w wyborach oddajcie głos na dowolną partię byle nie na tych obłudników z dojnej zmiany.

  2. Jakie zastrzeżenia mają łęczycanie do Lipińskiego? on zmieniał to miasto. Popatrzcie, jak on zmieniał to miasto. Jak ono się zmieniło? Ile bloków. ile ulic, zawsze wśród ludzi, a teraz ktoś dziś przyszedł ze Zgierza zamierza nami rządzić? Nami łęczycanami? Popatrzmy na list wyborcze, kogo małżeństwo dopuściło…

    • Ja od zawsze mieszkam w Łęczycy i jak widziałam pana Lipińskiego na ulicy, to zawsze z telefonem przy uchu – żeby przypadkiem go mieszkańcy nie zaczepiali w swoich prywatnych sprawach.
      Tak się traktuje swoich potencjalnych wyborców?

  3. Święte słowa. Proszę jednak zauważyć, że w oczernianiu innych przodują ci którzy chcą się tylko dorwać do władzy nie zrobiwszy jak dotąd niewiele albo i nic dla społeczności lokalnej. Ci, którzy – choćby teraz – faktycznie pracują dla tej społeczności nie wypisują bzdur na przeciwników w wyborach. Oni na to nie maja czasu. Oni pracują.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here