Gdy gust wpływa na jakość człowieka [FELIETON]

30
1199

Ci, którzy czytają moje felietony zapewne zdążyli sobie wyrobić o nich opinię. Dla jednych mogę bajdurzyć, inni mogą się zgadzać z ich treścią. O ile wiele rzeczy o nich można powiedzieć, tak nie można powiedzieć, że tym felietonom brakuje logiki.

Coś, co jest logiczne niekoniecznie musi być prawdziwe lub słuszne, niemniej pewna konsekwencja w nich jest. Pisałem, że plusem poznania daty wyborów jest to, że w tym samym czasie ruszy kampania. Skoro ruszy kampania, to maski zostaną odkryte.

Co jest za tymi maskami? Wszystkie działania kandydatów. Niezależnie od ich chęci, wszelki ruch będzie odbierany jako element kampanii. Pisałem: „Wińmy grę, a nie graczy”, a gra się rozpoczęła.

Czy Rycerskie Zakończenie Lata było elementem kampanii pełniącej obowiązki burmistrza pani Moniki Kilar-Błaszczyk? Będąc konsekwentnym należy powiedzieć, że tak. Czy pani Kilar-Błaszczyk tego chce czy nie, słowo stało się ciałem. Czy kierowała się czystą dobrocią serca lub zimną kalkulacją, to  tak naprawdę od wyborców już zależeć będzie, czy imprezę uznają oni za udany element.

Przy samej imprezie pozostając, moim skromnym zdaniem, jest kilka rzeczy do poprawy – tytuł imprezy i data imprezy. Rycerskości było niewiele, a lato nam się kończy za tydzień. No, właściwie to sierpień się kończy, a nie lato, ale mniejsza z tym. Jeśli więc impreza ma być kontynuowana w następnych latach, to myślę, że warto by było się nad tym zastanowić, czyli nad kosmetyką.

Tyle, że to nie kosmetyka imprezy zaprząta moją głowę.

Otóż doszedłem do wniosku, że my jako mieszkańcy mamy problem ze zdefiniowaniem naszych potrzeb.

Podam przykład – moim pobożnym życzeniem jest, aby w mieście coś się działo. To „coś” jest tutaj kluczowe, ponieważ sam nie wiem czego chcę konkretnie. Tym „cosiem” są zapewne wydarzenia oraz ich ilość. Jednakże, jestem wobec siebie uczciwy i skoro moją główną potrzebą jest to, aby „coś” się działo, nie wybrzydzam, gdy to „coś” się dzieje.

Co innego, gdybym wiedział czego chcę konkretnie, a tego by nie było. Z tym, że ja tego nie wiem, więc skoro moja potrzeba jest spełniona choćby i w 20%, musi mi to wystarczyć. Podkreślę – nie chodzi o to, aby ślepo się zgadzać na wszystko, lecz o to, aby być uczciwym wobec siebie. W myśl powiedzenia: „Uważaj czego sobie życzysz, bo może się to spełnić”. Tak więc jestem bardzo ostrożny w swojej życzeniowości.

Po co mi ten elaborat służący jako wstęp? Ano, dlatego, że zdziwiony jestem aż tak negatywnym podejściem do muzyki jaka była w piątek grana, czyli disco polo. Powtórzę jeszcze raz – w wielu opiniach nie chodziło o to, kto imprezę zorganizował, ani z jakiej okazji ona była zorganizowana. Chodziło o disco polo.

Mój stosunek do tej muzyki to… to on jest. Fanem na pewno nie jestem, ale nie stwierdzę, że jej nie lubię. Jeśli mam ochotę czegoś posłuchać, to muzyka disco polo nie będzie moim pierwszym wyborem. Ani drugim. Trzecim pewnie też nie. Niemniej mam świadomość, że to tylko mój gust.

Bo, wiecie, internetowa mądrość głosi, że z disco polo jest tak, że nikt się nie przyzna, że go słucha, ale każdy zna teksty piosenek.

Pojawiły się głosy o robieniu wiochy, że wieś tańczy i śpiewa, że muzyka dla plebsu, że a po co to komu i na co potrzebne i w ogóle. Zmroziło mnie to.

Trochę już na tym świecie żyję, lecz nadal nie mogę pojąć przekonania niektórych, jakoby gust – niezależnie czy sportowy, muzyczny czy inny – determinował nasze bycie człowiekiem. A konkretniej: wpływał na naszą jakość. Jakkolwiek by to nie brzmiało. Z padających tu i ówdzie głosów natomiast wynika, że ludzie biorący udział w piątkowej imprezie są gorszej kategorii. Bo disco polo.

Ja problemu z disco polo nie mam, podobnie jak nie mam problemu z całą maścią innych rzeczy. Napiszę wręcz, że chcę, aby tych rzeczy było więcej. Niech to będzie i konkurs szachów, przegląd muzyki jazzowej czy pokaz filmów niemych – obojętnie. Jeśli coś nie będzie w moim guście to po prostu na to nie pójdę. A nie, pójdę, bo będę musiał żeby relację zrobić… no ale wiecie o co mi chodzi.

Pozwolę sobie podkreślić jeszcze raz, żeby nie było wątpliwości – piątkowa impreza to element kampanii, niezależnie od intencji organizatorów, a ostateczne słowo należy do wyborców.

Istotne natomiast jest to, że rodzaj muzyki wpłynął na ocenę wydarzenia i samych uczestników, co jest niesprawiedliwe i chyba nietolerancyjne. Naszą potrzebą jest to, aby „coś” się działo w mieście czy naszą potrzebą jest poprawa samopoczucia poprzez negatywną opinię, a „coś” ma służyć jedynie jako powód?

Kucharz

30 KOMENTARZE

  1. A może Redakcja wleczycy.pl sprawdziłaby i wyjaśniła wszystkim raz na zawsze z jakich funduszy finansowana była impreza disco polo? I czy była zaplanowana wśród imprez organizowanych przez miasto.

  2. Zgadzam się z Redaktorem, że impreza discopolo była elementem kampanii wyborczej.
    Pani Monika towarzysząca wykonawcom na scenie sama dała temu wyraz. Niech sobie prowadzi kampanię ale w takim wypadku powinien ją finansować komitet wyborczy owej damy. Wykorzystanie do tego celu pieniędzy od sponsorów przekonanych, że ich wkład zasili organizację turnieju rycerskiego jest wielce nieuczciwe i bardzo żle świadczy o tej Pani. Tyle w temacie.

  3. Zgadzam się z autorem tekstu. Każdy psioczy ze nic się w mieście nie dzieje, ale jak już coś jest to lawina krytyki i dociekania za czyje pieniądze.. przecież jest dział promocji gdzie pieniądze są właśnie na takie imprezy rezerwowane. Ale mniejsza o to… krytykujecie ze disco polo, ale jakby był wieczór poezji śpiewanej to przyszłaby garstka osób 60+. Ja chciałam zwrócić tylko uwagę na to jak Filip cieszył się ze w końcu gra w swoim rodzinnym mieście. Jego kolega co piosenkę o tym wspominał i wg mnie szkoda ze dopiero po 3 latach po ukazaniu się „ona czuje we mnie pieniądz” grał w Łęczycy a tylko przypomnę ze ten utwór ma 80 milionów wyświetleń na yt. Promujmy naszych a nie krytykujmy bo docenia ich gdzie indziej tak jak to bywa ze sportowcami

  4. Piszecie tu Łęczyca to nie wiocha, ale Królwskie Miasto. Szkoda,że niektórzy kandydaci na tzw. kruulów reprezentują tak niski poziom polityczny.Walczcie na argumenty a nie wysyłacie swoje pieski do obrażania kontrkandydatów.Wycieczki osobiste i dzielenie ludzi jest chamskie.

  5. Mnie impreza bardzo sie podobała.Czystosc i porządek był zachowany.Byla i ochrona i policja a mieszkańcy bawili sie świetnie.Zgadzam sie ze nie można dzielić ludzi z uwagi na rodzaj słuchanej muzyki.Domyslam sie, ze głosy krytyczne pochodzą od przeciwnych komitetów wyborczych. Ludzie, których określacie mianem wiochmenow to tez Łęczycanie.Sadze, ze gdyby był to koncert muzyki dawnej zgromadziliby niewielką grupkę osób.Powiem więcej to nie jest trend w Leczycy ale w całej Polsce. Wiec nie obrażajcie uczestników imprezy bo to jest słabe.

  6. Czy Poczta Polska dała pieniądze na organizację disco polo? Poczta Polska jest agendą rządową a rząd wiadomo jaki jest. Do tego rządu a inaczej mówiąc formacji PiS należą Monika Kilar Błaszczyk i jej mąż senator Błaszczyk. Kto dał pieniądze na organizację discopolowej imprezy w Łęczycy? Kto na to odpowie?

  7. Turniej ok. Świetna zabawa. Organizatorzy z muzeum musieli wznieść ogromny wysiłek aby to wykonać. Super frajda dla dzieci z tą walką z rycerzami. Przyjadę tu znów za rok z rodziną a zwłaszcza z moimi dziećmi Pozdrawiamy wszystkich artystów biorących udział w turnieju.

  8. No tak bo jak nic się nie dzieje to jest lepiej ludzie się bawili i autor tego nie zakrzyczy chodziło tylko o to aby dowalic pani monice. Ale co sie dziwić jak tu tylko o jednym kandydaci się pisze żal

  9. Była Pani dyrektor z wyższego szczebla z Poczty Polskiej i była bardzo zdziwiona że pieniądze nie zostały przeznaczone na turniej rycerski a na piątkowe disco polo. Nie ma to jak robić kampanie za państwowe pieniądze. Ale pisuary tak mają w całej Polsce. Po co za swoje państwo zapłaci.

  10. Jak chciała uraczyć disco polo mogła zaprosic Sławomira, Bayer Full, Wekend, Akcent i z topu tej muzyki innych. Cyba mają układy aby i oni pojawili się w Łęczycy? Natępnym razem proponuje pani Kilar aby taką impreze zorganizowała w Panderozie w Witoni.

  11. Kto to finansował? Czy była jajecznica z 1000 jajek? Czy pani Kilar Błaszczyk otworzyła tę impreze niby rycerską na której nie było żadnego rycerza?

    • Jako sponsor podawana jest Poczta Polska i Agencja Rolna. To panstwowe instytucje. Czyżby kampania Pani Blaszczyk, jak pisze Pan Redaktor, robiona była za państwowe, publiczne pieniądze?

  12. Ja zwrocilabym bardziej uwage na to, co dzialo sie ”obok” imprezy. Brak ochrony i policji, mlodziez nawalona, po imprezie krzyki, latajace butelki i syf. A muzyka jak muzyka: jak komus sie nie podobalo mogl nie przyjezdzac.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here