A jednak Francja [FELIETON]

0
174

Obiecuję, dzisiaj ostatni raz piszę o mundialu.

Zanim Mistrzostwa Świata się rozpoczęły, byłem pewien, że nie będę kibicował trzem drużynom – Anglii, Francji i Argentynie. Pierwsze mecze fazy grupowej utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Nie chodzi tu o politykę czy wewnętrzne przekonania. Chodzi o futbol. Jak wszystkie te trzy drużyny darzę sympatią, tak uważałem, że ich potencjał nie jest adekwatny do tego co reprezentują.

O przegranych, czyli Anglii i Argentynie nie ma co pisać. Argentyńczycy, pomimo świetnych piłkarzy, mają większy burdel niż u nas. Anglicy z kolei, pomimo czwartego miejsca, mogą spokojnie patrzeć w przyszłość.

Dziś wypada pochylić czoła i pogratulować Francuzom.

Co do samych Trójkolorowych nie byłem przekonany, ponieważ przez trzy mecze fazy grupowej grali po prostu brzydko. Mając taki potencjał w ataku, moim zdaniem, męczyli bułę. Moje postrzeganie na ich grę zmienił dopiero mecz z Urugwajem. Na opinię nie miało wpływu nawet szczęśliwe trafienie Griezmanna, Francuzi po prostu byli lepsi taktycznie, bardziej zdyscyplinowani.

Choć w finale kibicowałem Chorwacji, choć dwie pierwsze bramki Francuzi strzelili, dzięki szczęściu (a pierwszą po błędzie sędziego), tak całokształt pracy wykonanej na boisku zrobił na mnie wrażenie.

Druga połowa, Chorwaci przycisnęli, Strinić szaleje na 25 metrze, a za nim wraca prawoskrzydłowy Mbappe i wybija piłkę w aut. O Chorwatach dużo mówiło się, że grają z sercem. Francuzi grali po prostu mądrze i jako kolektyw byli nie do zdarcia. I właśnie to zasługuje na wyróżnienie – Francja wygrała jako drużyna.

Samych Chorwatów mi strasznie szkoda. To najpewniej ostatni mundial Modricia i Rakiticia – dwóch potworów środka pola, jak to określił Mateusz Borek. Z drugiej strony, gdyby ktoś mi powiedział przed mundialem, że Chorwacja zostanie wicemistrzem świata, najpewniej bym tylko prychnął z niedowierzaniem. Zrobili wynik ponad stan, wracają jako bohaterowie.

Dlatego tym bardziej serce boli, że nasi zaprezentowali się tak jak to wszyscy widzieliśmy. Zdania nie zmieniam – byliśmy najgorsi pod każdym względem. A przecież i u nas i u Chorwatów grało pokolenie 30-latków ze świadomością, że to ostatni mundial w ich karierze.

Chorwaci postanowili to wykorzystać jako atut. Nasi postanowili… nie wiem co postanowili, bo przecież się nie dowiemy.

Kucharz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here