I co? I nic [FELIETON]

1
284

Trochę taki paradoks, bo z cyklów, jakie udało nam się zacząć na tej stronie, pierwszy wyłamałem się ja. Nie wiem, czy ktoś czekał na ubiegłotygodniowy felieton, ale tych – co czekali, a się nie doczekali – serdecznie przepraszam.

W ubiegłym tygodniu nic nie pisałem, bo… tak naprawdę nie było o czym pisać, zresztą teraz jest podobnie.

Odnoszę wrażenie, że wszystko co miało zostać powiedziane, zostało powiedziane. Teraz najwyżej będziemy słuchali powtórek, ale jestem przekonany, że każdy swoje zdanie na dany temat ma. Koła nikt na nowo nie wymyśli.

O, ale żeby nie było zbyt nudno, to pozwolę sobie na kontrowersję i jeszcze raz wrócę do tematu radnego Czerwińskiego.

Zanim zacznę, ustalę dwie kwestie. Czy popieram nieobecności radnego Czerwińskiego? Nie. Czy moim zdaniem radny Czerwiński powinien był złożyć mandat wtedy, kiedy istniała możliwość przeprowadzenia wyborów uzupełniających? Tak.

Co w tym momencie należy zrobić? Nic.

Powody, dla których radny Czerwiński przestał przychodzić na sesje i komisje są znane tylko jemu. I jego sprawą jest czy one są szlachetne czy nie.

Jego osoba może być teraz wykorzystywana w kontekście lokalnej polityki – nic dziwnego, w końcu samorząd to polityka, nie oszukujmy się – ale niezależnie od tworzonej historii na potrzeby scenariusza, ta historia nie ma prawa mieć posłuchu.

Z prostej przyczyny. Radny Czerwiński nie od wczoraj nie uczestniczy w obradach.
Fakty są takie, że ostatni raz uczestniczył 30 stycznia 2017 roku, a nie spotkałem się ze strony osób postronnych z niczym innym jak ciekawością. I tylko ciekawością.

Możecie mnie poprawić, ale czy na sesji bądź komisji padło jakieś zapytanie ze strony radnych lub osób uczestniczących o nieobecnego radnego? Czy któryś z klubów (a mamy dwa) podjął jakieś kroki w celu rozwiązania sprawy?

I najważniejsze – gdzie są w tym momencie wyborcy?

Jestem w stanie zrozumieć radnych i osoby postronne, ale bierności jego wyborców już niekoniecznie. Bo co innego jest poplotkowanie na ulicy, a czym innym wystosowanie np. pisma z podpisami wyborców do przewodniczącego z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Dlaczego na przykład przewodniczący się sam z siebie tym nie zajął? A dlaczego miałby? Jaki on ma interes, a co istotniejsze obowiązek, interesowania się obecnością lub nieobecnością któregokolwiek z radnych?

Tak, w tym wszystkim najważniejsi są wyborcy.

Skoro przez półtora roku nikt z tym nic nie zrobił, to dlaczego miałby teraz? Mleko się wylało, więc zamiast nad nim płakać, warto zastanowić się co zrobić, aby nie wylało się drugi raz.

Kucharz

1 KOMENTARZ

  1. żyjemy w chorym mieście…radny nie mieszka w mieście tylko na wsi, nie przychodzi na komisje rady i sesje ale pieniądze bierze… żaden urzędnik magistratu się sprawą nie zainteresował, przewodniczący Kulesza jak zwykle nic nie zauważył i nic nie wie … a p.Czerwiński pieniążki co miesiąc dostaje… fajne to 500+ dla rajców

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here