Protestujący rolnicy: „Walczymy również o konsumenta”

1
475

Do godziny 20:00 trwać będzie strajk rolników z powiatu łęczyckiego, rozpoczęty nad samym ranem. Obecnie protestujący znajdują się na Drodze Krajowej 91 prowadzącej z Łęczycy do Topoli Królewskiej, a sam ruch na tym odcinku przebiega wahadłowo. Na miejscu pojawił się m. in. starosta Wojciech Zdziarski czy wójt gminy Łęczyca Jacek Rogoziński, aby porozmawiać z rolnikami.

Sami rolnicy są chętni do rozmów, a przejeżdżającym kierowcom wręczają kartki z ich postulatami. My także porozmawialiśmy z współorganizatorami protestu – Mateuszem Szczepaniakiem i Radosławem Kobusem.

Rolnicy, poprzez swój protest, chcą dotrzeć przede wszystkim do świadomości ludzi niezwiązanych na co dzień z rolnictwem.

Mateusz Szczepaniak

– W tym momencie, w sklepach na terenie Polski, sprzedawana jest żywność zagraniczna, która jest przepakowywana i sprzedawana jako polska. Nie jest to towar przebadany, najwyższej jakości, tylko sprowadzany do Polski jest często „na lewo”.

– My, aby wysłać towar za granicę, musimy zrobić stos badań, załatwić stos papierów, żeby taki towar mógł opuścić Polskę. A żeby towar z zagranicy miał przyjechać do Polski, to wystarczy zapakować na samochód i przywieźć. Mówimy o wolnym rynku, a rynek jest tylko w jedną stronę.

– Całość powinna być kontrolowana, bo od tego są odpowiednie służby począwszy od Sanepidu, Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa… te służby są po to, aby chronić polskiego konsumenta i przy okazji rolnika, bo jeśli towary za granicą są wycofywane i przysyłane do nas, często po kosztach, to jak my mamy konkurować z kimś takim, jeśli my produkujemy pełnowartościowy towar? Do nas przychodzą śmieci po niższej cenie i konsument nie jest tego świadomy.

Radosław Kobus

– Produkty rolne, które w innych krajach zostały wycofane na utylizację, sprowadzane są do Polski. Wychodzi taniej dopłata do transportu i dowóz do Polski niż utylizacja na terenie kraju. Konsumenci to jedzą, bo żyją w nieświadomości, nie ma informacji o produkcie, gdzie przepakowany i wyprodukowany według jakich norm. My, w Polsce mamy, jeśli chodzi o ochronę roślin, wymogi na najwyższym poziomie.

– Proszę też zwrócić uwagę, że my naszych produktów nie możemy sprzedać za godziwe pieniądze. My dostajemy przykładowo za ziemniaka 20 groszy, a ten sam ziemniak w markecie kosztuje 1,20 zł lub 2 zł. My się pytamy: kto zarabia na tej przebitce? My ledwo wiążemy koniec z końcem, żeby to wyprodukować, spakować i sprzedać za 20 gr, a konsument myśli, że my mamy tak dobrze, skoro w sklepie jest cena 2 zł. To jest złe myślenie. Cena sprzedaży nie równa się cenie produkcji.

Panowie ślą także wyrazy przeprosin za utrudnienia w ruchu spowodowane dzisiejszym strajkiem.

Mateusz Szczepaniak

– Chcemy na początku przeprosić tych wszystkich ludzi, bo nie protestujemy przeciwko Polakom. Ale my rozmawiamy już od lutego z Ministerstwem Rolnictwa i z tych rozmów nic nie wynika. Jest tylko zapewnianie, że tak, zrobimy, ale kiedy? Teraz zakładane są jakieś plany na 2020, 2022 rok. My natomiast mówimy, że jeżeli rządzący czegoś nie zrobią w przeciągu pół roku czy roku, to nas nie będzie. Możemy się pakować, bo te gospodarstwa zaczną bankrutować. Wydaje mi się, że polscy politycy powinni dbać o polskiego obywatela, a nie zachodniego. Jeśli polski rolnik upadnie, to żywność z zachodu nie będzie wcale tania.

Radosław Kobus

– Gdy jechaliśmy w kolumnie ciągników, dużo było pozytywnych gestów i dziękujemy tym wszystkim ludziom za wsparcie i wyrozumiałość. Wszystkim tym, co pukają się w czoło, chcemy powiedzieć, że walczymy również o konsumenta, bo chcemy, żeby konsument kupował wysokiej jakości, polską żywność, wyprodukowaną w oparciu o najwyższe normy jakości i tańszą żywność. My dbamy o bezpieczeństwo żywności polskiej. Jeśli Polska całkowicie stanie się konsumentem Unii Europejskiej, w przyszłości okaże się, że to, co nam podadzą, będziemy musieli zjeść. Już w tym momencie produkty odbiegają od norm. Konsument musi sobie to przemyśleć: co będzie jadł w przyszłości i czy będzie go na to stać.

Od rządzących wymagają natomiast natychmiastowej reakcji i wzmożenia kontroli na granicy.

Mateusz Szczepaniak

– Oczekujemy tego, że jeśli np. jedzie jakiś towar z zagranicy, to ma to przejść dokładną inspekcję: skąd to jedzie, dokąd jedzie, bierzemy próbki, jak się nie zgadza, towar cofamy. Tego wymagamy, żeby służby zaczęły pracować jak należy.

– Na koniec powiem, że cieszymy się, że dołączyli do nas producenci mleka i bydła, bo u nich także sytuacja jest trudna.

Radosław Kobus

– Domagamy się tego, aby zaczęto kontrolować importowaną żywność z zachodu.

Jeśli protest nie przyniesie zamierzonego efektu, rolnicy planują w przyszłości strajk w Warszawie, a także nie wykluczają wyjazdu do Brukseli, aby tam zamanifestować swoje niezadowolenie z obecnej sytuacji.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here