Ukontentowany malkontent [FELIETON]

0
319

Mógłbym zacząć od zdania: „A nie mówiłem?”, ale to byłoby zbyt proste. To tak samo, jakbym „przewidywał”, że jutro będzie wtorek. I bum! Mamy wtorek. Nic specjalnego.
Nawiązuję oczywiście do tego, że w ubiegłym tygodniu pisałem, że nie spodziewam się oszałamiającej frekwencji podczas obchodów święta 3 maja. I tak też się stało. No, wybaczcie, ale moim skromnym zdaniem, szału nie było.

Dzieje się tak, bo u nas jest… biednie. W momencie, gdy sąsiedzi bawią się na całego, mam wrażenie, że u nas jest podejście na zasadzie odbębnienia smutnego obowiązku. Wiecie, jak odbicie karty-dniówki w zakładzie.

Ja nie twierdzę, że komuś się nie chce tego robić, nie zrozumcie mnie źle. Twierdzę, że efekt finalny sprawia takie wrażenie.

Tak mi się to dziwnie kojarzy – wyobraźmy sobie, że są dwa domy. I w jednym domu rodzina ogląda sobie „Kilera” na Blu-Ray, w telewizorze 55 cali, 4k. I Ryba jak tam śpiewa, że widział orła cień, to domownicy oglądają się za siebie i szukają tego cienia.

Natomiast w drugim domu, to… no cóż, domownicy też mają „Kilera”. Tyle, że na VHS i oglądają to na jakimś starym telewizorze. Mało tego, nigdy nie mogą dogadać się co do godziny seansu i zazwyczaj kończą przed czasem jego oglądanie.

Obie rodziny mają „Kilera”, więc niby wszystko się zgadza. Klimat i warunki już nie.
Nie chodzi tu o to, żeby ta druga rodzina zadłużyła się po uszy, aby oglądać Cezarego Pazurę w wysokiej rozdzielczości. Chodzi o nastawienie i wspólny cel. Wystarczy jak jeden domownik przyniesie chipsy, drugi się nie spóźni, a trzeci przyniesie jakieś piwko, eee, napój.

Nie wiem czyim pomysłem było to, aby młodzież na placu Kościuszki zatańczyła poloneza, ale… to było świetne. I nie piszę tego dlatego, że mi się podobało, ale piszę to na podstawie obserwacji.

Ludzie przyjęli to ze sporym optymizmem, wystarczy popatrzeć na reakcje.

Czy to kosztowało miliony? Czy musiał przyjeżdżać ktoś sławny? Ano, nie. Wystarczyła nutka pomysłowości. Dobrze by było, jakby w przyszłości zamiast nutki, była cała symfonia.

Ile potrzeba by ukontentować malkontenta? Poloneza.

Kucharz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here